Opłata za emisję CO2 dopadła też linie lotnicze

Tak jak kopalnie, huty, zakłady produkcyjne muszą płacić za możliwość emisji CO2 do atmosfery, tak samo nadszedł czas na włączenie do tego grona linii lotniczych. Decyzję taką podjęła Unia Europejska, z której to ustaleń wynika, że obowiązek wykupienia w równowartości 15% wszystkich pozwoleń dostępnych na unijnym rynku handlu emisjami dwutlenkiem węgla, obejmuje każdą linię lotniczą europejską, jak i z poza kontynentu, która operuje do z i do UE. Pozostałe 85 % przewoźnicy otrzymają za darmo.

Wraz z ogłoszeniem decyzji rozpętała się burza, bowiem zagraniczni przewoźnicy uważają, że ustanowione przepisy są niezgodne z międzynarodowym prawem. Dlatego amerykańskie linie lotnicze postanowiły zaskarżyć je do Trybunału sprawiedliwości Unii Europejskiej, nic to jednak nie dało, bowiem trybunał uznał iż unijny system handlu emisjami CO2 w lotnictwie nie narusza prawa międzynarodowego, bowiem, nikt, nie każe zagranicznym operatorom przekraczać granic Europy, a skoro się na to decydują, to nie mogą być inaczej traktowani niż linie pochodzące z Europy, bowiem działają na jednym niebie.

Dlatego jeśli jakiś przewoźnik operujący na starym kontynencie, nie wywiążę się z obowiązujących przepisów zapłaci karę finansową w wysokości 100 euro za tonę ekwiwalentu CO2. Czas upływa 30 kwietnia 2013, tego dnia linie lotnicze powinny rozliczyć się z UE za rok 2012.

Do protestu przyłączył się również producent Airbus oraz kilka mniejszych linii lotniczych. Wszyscy razem w pisemnym oświadczeniu zgłosili się rządów Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii z prośbą o ich interwencje i zatrzymanie konflikt dotyczącego unijnych pozwoleń na emisję CO2 w branży lotniczej. Do apelu przyszłączyła się między innymi linia lotnicza Air France, British Airways, Air Berlin, Iberia, niemiecka Lufthansa, Virgin Atlantic, MTU Aero Engines oraz firmę Safran. Przeciw wprowadzeniu Europejskiego Programu Handlu Emisjami są również Chiny, które już wstrzymały wydanie zgody na zamówienie samolotów Airbusa o wartości 12 mld dolarów, tak intratny kontrakt może producentowi przejść koło nosa.

Dla linii lotniczych unijny system handlu emisjami dwutlenku węgla (ETS) to ogromne koszty, już w tym roku szacuje się, że osiągną one poziom 900 mln euro, w 2024 r. kwota ta wzrośnie do bagatela 3 mld euro. Takie kraje jak USA, Chiny, Rosja, Brazylia i Indie jako główny argument wysuwają fakt, że do Unii wykonują oni jedno, czasem dwa połączenia w ciągu dnia. Głośno mówi się także o tym, że jeżeli w zamian za przymus wykupienia pozwoleń przez te kraje, linie pochodzące z Europy będą bojkotowane i również zmuszone do opłacania specjalnych podatków, lub wprowadzone dla nich zostanie ograniczenie w prawach do ruchu lotniczego. Całkiem możliwe, że inne kraje postąpią podobnie jak China i zdecydują się na zerwanie kontraktów z europejskimi przedstawicielami branży lotniczej. To z kolei może spowodować utratę pracy nawet przez tysiąc osób pracujących dla tych firm.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

 
X